naglowek.jpg
 
 
 
Untitled Document
 
Przepis tygodnia --------
Untitled Document
 
 
Żeberka marynowane »
 
Przepisy czytelników
Masz sprawdzony pomysł
na smaczną potrawę?
Podziel się z nami!
 Zobacz przepisy »
 Dodaj przepis »
 
 Wyszukaj przepis
Artykuły --------
 

Afrodyzjaki

Afrodyzjaki - czyli wszelkiego rodzaju przyprawy i potrawy miłosne, których zadaniem jest nie tyle wzbudzenie uczucia, co wywołanie fali namiętności - mają długą tradycję.

 

Ich nazwa wywodzi się od Afrodyty, zrodzonej z piany morskiej greckiej bogini miłości i piękności, która wychynęła z muszli przypominającej kształtem kobiece łono. Zapewne dlatego wszelkie owoce morza (małże, krewetki, ostrygi, homary) uważa się za znakomite potrawy pobudzające.

Z biegiem czasu dociekliwy człowiek dokładnie zbadał wartości odżywcze oraz skład chemiczny afrodyzjaków. Okazało się, że z reguły są one bogate w witaminy i mikroelementy, a ponadto - lekkostrawne. I choć nie wszyscy wierzą w szczególne właściwości afrodyzjaków, to nie ma powodów wątpić, że są one zdrowym i wartościowym pożywieniem. A więc - przez żołądek do serca?

Wczoraj...

Starożytni Grecy podejrzewali, że zamieszkali na Olimpie bogowie dzięki ambrozji i nektarom doznają nieznanych zwykłym śmiertelnikom rozkoszy miłosnych. Odtąd człowiek zaczął szukać pożywienia o podobnym działaniu. Pierwszy przepis na miksturę służącą przedłużaniu aktu miłosnego, zapisany hieroglifami w Egipcie, pochodzi z 1700 roku p.n.e. Zalecał on ususzyć liście tarniny oraz akacji, rozdrobnić je i zmieszać z taką samą ilością miodu, odstawić na 4 dni, a potem specyfik ten regularnie spożywać.

Według słynnego średniowiecznego lekarza, Mosze Majmonidesa, wspaniałą potencję zapewnia mieszanka korzenna, którą należy posypywać każde danie. Przyrządzano ją z pieprzu, korzenia galgantu (rośliny podobnej do imbiru), cynamonu, anyżu, gałki muszkatołowej i macisu, czyli suszonego, sproszkowanego miąższu owocu muszkatołowca.

Jeszcze niedawno do afrodyzjaków zaliczano środki raczej czarnoksięskie, np. proszek z poroża jelenia, rogu nosorożca (zwłaszcza w Afryce i Azji, gdzie do dziś panuje przekonanie o jego cudownej niemal mocy) oraz z muszki hiszpańskiej (Lytta vesicatoria), żyjącej na Półwyspie Iberyjskim i w Afryce. Zaliczono do nich także johimbinę ? ekstrakt z kory drzewa yohimbe, rosnącego w tropikalnej Afryce.

Jednak współczesna medycyna w zasadzie wyklucza skuteczność tego typu środków pobudzających, może z wyjątkiem johimbiny, choć jej działanie też jest dyskusyjne. Przestrzega się przed używaniem proszku z muszki hiszpańskiej, gdyż jest on silnie toksyczny i przedawkowanie zamiast wywołać ekstazę, może spowodować ciężkie zatrucie.

Oprócz miodu do najstarszych afrodyzjaków należy czosnek. W starożytnej Grecji i Rzymie powietrze przesiąknięte było ostrą wonią czosnku (jeszcze do dziś w greckiej i włoskiej kuchni używa się go bardzo dużo). Miód bowiem daje miłości słodycz, a czosnek - ogień (ważne jednak, aby kochankowie spożywali go wspólnie!).

Słynny arabski podróżnik, Ibn Battuta, żyjący w XVI wieku, w relacjach ze swoich wypraw najczulej wspomina pobyt na wyspie Dibat el Halal, gdzie muzułmanie osiągali nie spotykaną u innych ludów "siłę męską". Obficie doprawione czosnkiem potrawy z pewnego gatunku ryb popijali oni napojem z miodu i mleka kokosowego.

Ale i ja, obcy przybysz - pisze Ibn Battuta - doznałem tej siły. Jak długo przebywałem u nich, miałem cztery prawowite żony i byłem codziennie w gotowości dla każdej z nich, a także odwiedzałem jeszcze te moje konkubiny, na które akurat wypadła kolej - i to przez 18 miesięcy!

...i dziś

Dopiero w miarę upływu czasu także seler, por, pietruszkę, bakłażany, brokuły, szparagi, wszystkie jarzyny liściaste (czyli sałaty i kapusty), a w końcu paprykę, marchew oraz różnego rodzaju kiełki (stanowiące główne pożywienie rzymskich gladiatorów) uznano za bogate źródła witamin wspaniale działających na seksapil i płodność kobiet oraz potencję mężczyzn. Grzyby - zwłaszcza prawdziwki, smardze i nade wszystko trufle - też zaliczane są do afrodyzjaków. A z owoców cenione są zwłaszcza awokado, jeżyny, kiwi, ananasy oraz orzechy - głównie włoskie.

Z mięs za afrodyzjaki uchodzą przede wszystkim podroby: wątroba, żołądki, nerki, móżdżek. A także symbol życia - krew. Do tej grupy zaliczyć też trzeba poszukiwane przez mężczyzn rarytasy. W Hiszpanii są to jądra byków, na Bałkanach - oczy jagniąt, a na Węgrzech - grzebienie kogutów.

Konkurencją dla afrodyzjaków są leki pobudzające seksualnie. Same afrodyzjaki przetrwały w medycynie ludowej oraz w dietetyce seksualnej, gdzie dąży się do zmniejszenia stężenia cholesterolu i węglowodanów, a zwiększenia dobrego białka, witamin i mikroelementów.

Casanova na śniadanie spożywał 50 ostryg, a Don Juan - omlet z 10 jaj z ogromną ilością ziół i przypraw, głównie z bazylią, lubczykiem i czosnkiem. Madame Pompadour, słynna faworyta króla Francji Ludwika XV, gustowała w soku z marchwi i - jak to odnotowały kroniki - zaskoczyła znudzonego wykwintnymi przysmakami kochanka prostą potrawą z marchewki i ziemniaków polanych sosem beszamelowym!

To niewyszukane danie, do którego oczywiście podano najwspanialsze białe wina, znakomicie służyło królowi, pobudzając jego aktywność w igraszkach miłosnych. Wydaje się, że na rybaków znad Wołgi i Amuru, łowiących jesiotry i łososie, w podobny sposób działał... kawior. Niegdyś jadali oni ten królewski przysmak łyżkami, i to prosto z beczki! Socjologowie sądzą, że istniał ścisły związek między tym właśnie jadłem a niespotykaną wręcz wielodzietnością rodzin owych rybaków.

 
Drukuj

 

Untitled Document
 
 
reklama
Reklama
 
 
Untitled Document